Testy na Helicobacter nie zawsze pomagają rozpoznać wrzód żołądka

Testy na Helicobacter nie zawsze pomagają rozpoznać wrzód żołądka

Rutynowe przeprowadzanie u pacjentów z zaburzeniami trawienia testów na obecność bakterii Helicobacter nie ma uzasadnienia - twierdzą holenderscy specjaliści na łamach "British Medical Journal".

Bakterie Helicobacter pylori są jednymi z nielicznych mikroorganizmów zdolnych do przeżycia we wrogim środowisku żołądka. Powodują stan zapalny błony śluzowej, który może przekształcić się w owrzodzenie. Owrzodzenia mogą doprowadzić nawet do przedziurawienia ściany żołądka, a w niektórych przypadkach przekształcają się w zmiany nowotworowe.

Badania przekrojowe przeprowadzili naukowcy z uniwersytetu w Utrechcie pomiędzy czerwcem 1996 r. a styczniem 2000 r. z udziałem miejscowych lekarzy internistów. Odnotowano wiek, płeć, przebieg choroby i palenie bądź niepalenie papierosów u 565 pacjentów cierpiących na objawy dyspeptyczne od co najmniej dwóch tygodni. Wszystkich przebadano testem na Helicobacter.

U wszystkich pacjentów palenie papierosów, ból przy pustym żołądku i stwierdzony w przeszłości wrzód wskazywały z dużym prawdopodobieństwem, że mają wrzód żołądka również obecnie, natomiast testy niewiele wniosły. Zatem większy pożytek można odnieść z zadania pacjentowi trzech prostych pytań (o palenie, bóle i przeszłość) niż testu na obecność bakterii.

Autorzy twierdzą, że test na obecność Helicobacter pylori może być wartościowym badaniem dodatkowym tylko u pacjentów z wysokim ryzykiem wrzodu. Pozwala uniknąć inwazyjnych badań u niektórych z nich i dokładniej leczyć większość. Taniej, szybciej i łatwiej jest zadawać pacjentowi proste pytania, ograniczając bardziej wyrafinowane sposoby do wyłonionej spośród nich grupy ryzyka.